poniedziałek, 20 listopada 2017

Niespokojne dziecko podczas nocy

Kiedy wróciliśmy od Anki i Tomka nasze dziecko jakby odetchnęło kiedy było już w domu, widzieliśmy uśmiech na twarzy i wydawało się dobrze ale było nie spokojne podczas nocy. Córeczka często się przebudzała, jeśli się przebudza znaczy że jest niespokojne, przeżycia u Anki i Tomka dały we znaki naszemu dziecku. Było tam wystraszone i wycofane, nie było wogóle sobą i uciekało do kąta i patrzyło sie z daleka na dzieci, fakt później było już lepiej i córka się bawiła ale wycofanie i dystans był duży.

Szkoda że niektórzy nie widzą problemu a widza tylko swoje dzieci ale cudze są już nie ważne, przykre ale prawdziwe. Gdyby każdy widział uczucia dziecka czy innej osoby i byłoby zabawą krzywdzenia ludzi żyłoby się zupełnie inaczej.

Udzielanie myśli i emocji przez koleżankę żony. Wróciła błyskawicznie przeszłość ze szkoły OHP i Zawodowej w której doświadczyłem przemocy.

Dużo opisywania ale wszystko sie udziela a wkrętka jest coraz bardziej jeśli chodzi o przeszłość.

Kiedy Anka powiedziała mi że jestem przewrażliwiony na dziecko i zabardzo się troszcze, nie ukrywam że wkurzyłem się dość mocno na to wszystko. Brak zrozumienia dziecka i danie mi do zrozumienia że jak dziecko płacze to się nic nie dzieje. Kurwa dzieje sie więc znów wpieprzanie się w nie swoje sprawy. Dobrze że zainterweniowałem do Tomka o wrażliwości bo to samo mi powiedział. Już później nic nie mówili ale emocje udzielały sie i udzielają na nich za to co powiedzieli. Nie cierpię egoizmu jak jeszcze nie zwracają uwagi na uczucia dziecka, jak ich dziecko płacze albo coś się dzieje to lecą pierwsi i mówią, Twoje sie nie liczy, przez to spalili sobie u mnie bardzo. Udzieliło mi się też na żonę mając odczucie że zmieniłem pozycje w poczuciu że jestem na drugim miejscu, jakbym tam im przeszkadzał, do dupy się czułem, ale to juz jest udzielenie z domu rodzinnego więc przeniosłem to na żone, nie powiedziałem jej o tym bo byłoby to nieracjonalne ale emocjonalne odczucie takie było i emocjonalne ataki szły w jej strone. Odczucie takie że ja nie mam tu nic do gadania jak mi nieraz mówiła to mama.

Nic takiego nie było, przegadałem to z żoną konkretnie wyciągając wnioski psychologiczne co sie za tym kryje, uważam że ludzie dlatego cisną w ciebie bo sami nie mają poukładanego życia. Trzeba sobie jasno powiedzieć że stąd się to wszystko bierze, gdyby było inaczej nie byłoby takiej przemocy słownej czy w innej formie.

Przez tą sytuacje z Anką udzieliła mi sie przeszłość że szkół OHP dokładnie SPDZ (szkoła przystosobiająca do zawodu) tam doświadczyłem przemocy w szkole, byłem gnębiony pół roku, poniżany fizycznie i psychicznie, wyżywali sie na mnie, po czasie mogę powiedzieć że sam się chyba do tego dokładałem bo sam dogadywałem a później ściągałem coś takiego na siebie, lgnąłem właśnie do takich osób przypasować im się podwyższając swoją wartość a później doświadczając przemocy. Szczególnie jeden pastwił się nademną psychicznie i fizycznie, wrzucał mnie do szafy, zamykał mnie, zawsze mnie łapał, zmuszał do różnych rzeczy robienia, żebym wykonywał prace za niego na praktykach, dołączał też również inny kolega bandyta i on mnie nieraz nawet uderzył kilka razy po buzi, wyrzucili go ze szkoły. Ale został ten jeden najbardziej okrutny i jeden który mnie bez przerwy wyzywał, reszta klasy biernie się temu przyglądała, śmiała się a nawet i byli tacy co dokładali się do tego, co lepsze byli to moi koledzy z mojej miejscowości, tez ciężkie dzieciństwo i jeden juz sie powiesił.

W końcu coś we mnie pękło i zacząłem się stawiać, ze skutkami negatywnymi bo oberwałem za to nieraz. Po tym czasie pomógł mi kolega z innej klasy, również z mojej miejscowości. Doszło do tego że zaczęli mi grozić że do swojej miejscowości nie dojade. Jak tak to było mi już wszystko jedno. Powiedział do mnie załatw flaszke a ja załatwie swoich kolegów. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Tam gdzie chodziłem do szkoły była nieciekawa dzielnica, ludzie tak samo. Właśnie z nimi nawiązałem kontakt, postawiłem flache i odwrotu już nie było, bałem się a oni nie odpuścili. Do tego jak z mojej klasy sie o tym dowiedzieli coś pękło w niektórych osobach, też mi pomogli, przyszedł jeden i do mnie, nie martw się da się to załatwić, poszedł do skinów i powiedział o mojej sytuacji a jeszcze lepsze, wtedy nie wiedziałem tego, powiedział im że grozili mi cyganami że mnie pobiją, tak ich rozwścieczyło bo ponoć cyganów nie cierpieli. wystraszyłem się i chciałem się wycofać a z kilku osób zrobiło się około 20. Przyszli do mnie na praktyki i pytali które to osoby. Musiałem powiedzieć, oberwali dość porządnie. Po tej sytuacji w szkole już miałem spokój, straszyli mnie jeszcze ale nic nie zrobili, wiedzieli że szkoły by już nie skończyli. Dziwna tez sprawa że nawet niektórzy koledzy z mojej klasy mocno sie do nich stawiali, powiedzieli im jasno że to wcześniej czy później tak się mogło skończyć, stanęli za mną, ciężko mi było w to uwierzyć, od tej pory było już spokój. Do skończenia szkoły był spokój, później nieoficjalnie dowiadywałem się że oni swoich kolegów napuścili na mnie. Jakiś czas nie wychodziłem wogóle na miasto. Jak zacząłem wychodzić kolejny koleś mnie uderzył własnie za nich, nie dostałem mocno ale zostałem uderzony. W sumie to później się już skończyło ale dręczenie tak wyglądało.

Kiedy skończyłem ta szkołe poszedłem do szkoły zawodowej. dużo pisania ale skupie sie tu teraz na przemocy kolegi, tez trafiłem takiego że molestował mnie seksualnie, do tego znęcał sie nademną psychicznie i fizycznie, bił mnie, było tak pół roku, było tak że dostał odemnie ale on dalej nasilał swoje działania, oprawca przeważnie zwiększa swoje znęcanie nad Tobą. Też się do niego stawiałem a ten do mnie ciągle że wyskoczymy się bić, stało się bo zaczął w szkole, dostał gazem paraliżującym, spryskałem go porządnie że dostał jakiś drgawek. Zrobiła się zadyma na całą szkołę, dyrektor, wychowawca a później jeszcze policja. Chcieli mnie wyrzucić od razu ze szkoły, przyznam że nauczyciele też mi dogadywali, szczególnie jeden ale po tym zajściu jakby poczuli respekt bo do jednego nauczyciela tez sie postawiłem.

To był okres w którym dużo przeszedłem psychicznie, szkoda że nie powiedziałem wtedy o molestowaniu i dotykaniu jego penisem moje ciało, wstyd chyba był gorszy od tego żeby to powiedzieć. Kiedy znalazłem się u dyrektora powiedziałem wszystko co on mi zrobił prócz molestowania. Oprawca był kawał drania, większość kolegów nawet mi podziękowała za to że z nim tak zrobiłem, byli też tacy koledzy że stawili sie za mną i powiedzieli dyrektorowi co on mi robił. Nie wyrzucili mnie ze szkoły chodź chcieli na początku. Rozniosło sie po całej szkole. Nastał spokój chodź byłem niedługi czas wytykany palcem że to ja psikałem gazem w całej szkole. Później to już ustało. Nie zapomnę jak uczniowie uciekali, gazu bardzo dużo rozpuściłem więc też to dusiło uczniów i mieli oczy załzawione. Z policją też nic nie było, nie wiem co tam się wydarzyło ale policja nie wytoczyła mi sprawy, zabrali gaz, sam wychowawca nawet pytał czy czepiała się mnie policja, kiedy powiedziałem że nie, jakby sie cieszył z tego że tak wyszło że nie miałem żadnej sprawy.

Za to że nie wyrzucili mnie ze szkoły, mogę podziękować kolegom z internatu. Z klasy nie miałem wsparcia, bronili bardziej oprawcy jak mnie. Po części miałem spokój a nauczyciele kazali mi zaraz zgłaszać przemoc jeśli coś by było. W tej szkole doświadczałem później przemocy ale już ie takiej jak z tym kolegą. W drugiej klasie było jej więcej, ciężko było i można powiedzieć że cały rok cierpiałem. W internacie również, wiele łez przelałem. Śmianie, chowanie rzeczy czy poniżanie lub ośmieszanie było porządkiem dziennym. Nic nie mogłem nic zostawić bo bez przerwy coś mi chowali. Dopiero w trzeciej klasie ustąpiło, mogę podziękować wychowawcy że dał mnie z taką grupą ludzi że zżyłem sie z nimi. Nie wiem czy psycholog brał w tym udział ale ulżyło mi. Dodam że po skończeniu drugiej klasy zaczęły mi się pojawiać myśli samobójcze i mówiłem sobie że jeśli będe doświadczał przemocy to sie powieszę lub wyskocze z okna bo była taka możliwość. Na rodziców nie miałem co liczyć, bagatelizowali problem. Kiedy zaczął sie rok szkolny zrobiła się dziwna sytuacja. Wziął mnie na bok wychowawca i powiedział do mnie że dlatego dał mnie z tą grupą uczniów bo są fajni i spokojni, podziękowałem mu za to, pomógł mi, żebym miał spokój, dziękuje Panie Marku. Marek B. z miejscowości Leśna.

Nie wiem co we mnie pękło ale zacząłem mocno ćwiczyć, samoobrone, mówiąc sobie do siebie że nikt mnie juz nie skrzywdzi, pomogło bo czułem się lepiej psychicznie i samopoczucie ducha było lepsze, bali się też mnie uczniowie, nawet jak ktoś się postawił odrazu twardo się stawiałem a pozatym miałem inne podejście do takich złych rówieśników, którzy próbowali coś mi zrobić.

Gdzieś takie myśli się udzieliły i przypomniało mi sie wszystko kiedy byłem w odwiedzinach u znajomych mojej żony. Te myśli i złość wróciły błyskawicznie, udzielało mi sie moje dziecko że doświadcza przemocy w szkole średniej czy podstawowej. Nie mogłem tego znieść, były również takie myśli że nic nie zdołałem zrobić to miałem pistolet i naboje, poszedłem do tej szkoły i zabiłem wychowawców, uczniów którzy pastwili się nad moją córką. Niektórych biłem i kopałem ile sił miałem za to wszystko że takiego poniżania doświadczała. Również myśli że nauczyciele się śmiali i uważali że żadnego problemu nie ma dlatego nie wytrzymałem i pozabijałem wszystkich zwracając uwagę na świat żeby coś z tym zrobili bo wtedy coś może zrobią jeśli zabije się sporo ludzi przez przemoc aby zmienili prawo odnośnie poniżania czy pastwienia, inaczej problem nie zniknie.

Ogólnie mam obawy żeby moje dziecko nie doświadczało tego samego co ja doświadczyłem w swoim życiu, gdzieś takie emocje mi się udzielają kiedy widze jak jest z dziećmi i jest po części wycofana. Jestem tym wystraszony i po części przerażony żeby nie doświadczyła tego co ja. Te myśli błyskawicznie wracają, to jest tylko uśpione, żona mi tłumaczy ze to może być okres dziecka, uspokaja mnie ale mnie rozumie co ja przeszedłem, zna moją przeszłość. Cały czas śledzi rozwój przez psychologie i również dużo czyta o dziecku jak wychowywać. Obserwuje, nie tylko jest takie nasze dziecko, inne też się boją. Ja tylko powiedziałem że mam przypuszczenia żeby nie nabrała moich emocji i uczuć, przeraża mnie to, że może mieć moje emocje i może doświadczyć tego co ja. Obserwując to widze i mnie bardzo przeraża stąd też udzielanie się takich myśli.

Szczęście dziecka jest dla mnie najważniejsze, ma co innego co ja przeżyłem ale lęk jest silny kiedy obawiasz się że może doświadczyć przemocy bo wiem jak niszczy to psychikę. Nie wiem co będzie jeśli to się wydarzy, obyście nigdy tego nie usłyszeli w telewizji bo nie wiem jak się zachowam.


niedziela, 19 listopada 2017

Rozmowa z żoną o sytuacji jaka wystąpiła u jej znajomych

Żona widziała po mnie że byłem struty emocjonalnie, nie byłem do życia, też brała mnie złośc że coś takiego się wydarzyło, czułem sie do bani, być jeszcze z żoną.

Zaczęliśmy o tym rozmawiać, braliśmy wszystkie wątki psychologiczne co mogło być że Anka coś takiego zrobiła i tak mi mówiła ale w sumie nie tylko mi.

Mamy podejrzenie że jej mąż wogóle nie zajmuje sie dzieckiem, pozatym żeni kity na całego o pracy kierowcy i ile on nie zarabia, kiedy poprosiłem go o numer telefonu do tej firmy nagle zaczął się wycofywać i mówił żebym zrobił kat. C+E. Jak mówił wcześniej że przyjmują na C tak zaraz mówił żebym zrobił C+E. Mówie sobie do siebie i do żony, dziwna sprawa powiedział że zarabia 2000 Euro czyli licząc euro po 4 zł tylko daje 8000 zł. Do tego jego Anka idzie do pracy pracować, coś się tam chyba dzieje. Albo kłamstwa albo wygarną jej że nie pracuje bo jak tatuśko może zrozumieć opieke nad dzieckiem, niektórym facetom sie wydaje że to żadna praca, wystarczy posiedzieć jeden dzień a wtedy zobaczysz ile to jest pracy nad dzieckiem.

Zwróciliśmy uwage że Tomek strasznie się śmiał z jednego chłopaka że opiekuje sie dzieckiem a żona pracowała bo zarabiała więcej i miała dużą większą wypłate jakby on pracował, jakoś sobie radzą, nazwali go męską mamuśką, powiedzieli to szyderczym uśmiechem, dziwna sprawa bo co w tym dziwnego że zajmuje się dzieckiem, szacun tylko dla niego.

Następna sprawa to że zbudowałem dla dziecka domek z klocków, miała tam pełno swoich miśków, widać było że córka bardzo się cieszyła że domek z klocków miała. Żona wysłała to właśnie do Anki, ta nic nie skomentowała i nawet coś głupio odpisała, to było przed spotkaniem, znów Gośka powiedziała fajne słowa i nawet jak byliśmy wszyscy również o tym powiedziała. Nie czuło się żadnej uszczypliwości. Ma podejście do dzieci więc inaczej na to popatrzyła, w sumie Gośki mąż Piotrek też jej pomaga co dla Tomka jest śmieszne.

Domyślamy się że Tomek Ance nic nie pomaga przy dziecku a nasza wrażliwość ich po prostu denerwuje czy śmieszy że opiekujemy się dzieckiem, zauważyliśmy po emocjach że podnoszą na siebie głos i jest złość emocjonalna.

Podsumowując

Dziwna sprawa, Tomek ma wypłatę 8000 zł i żona jeszcze idzie do pracy, zakładamy że może jest jej ciężko w domu i nie chce być przy dziecku, to zrozumiałe i czasem może coś takiego wystąpić, wystarczy powiedzieć i byc wyrozumiałym a najlepiej sobie pomagać niż dupa w kupe i w trase, tak najłatwiej. Dziecko może ją dobijać więc też uderzenie we mnie było że ja troszczę się o swoje dziecko, zauważyliśmy że nasze dziecko ucieka od Anki a od Gosi nie uciekało, kiedy Anka próbowała wziąć nasze dziecko odrazu zaczęła płakać i się bała. Zbieraliśmy słowa i rozmowę odnośnie dziecka i padało nieraz że ma dosyć, do tego często daje dziecko do teściowej żeby się córką opiekowała.

Też zakładamy że nie mają pieniędzy bo sie to odbiło nam o uszy, pomijamy sytuacje kryzysowe kiedy coś sie nagle wydarzyło. Ale jak to Tomek mówił ile on wydaje na dwa samochody i jakie kwoty podawał jak np. samo paliwo które zatankował do samochodów wyniosło go 400 zł a do tego porządził w sklepach i wydał kwotę do 800 zł to jak tak sobie lekko wydają a jeszcze jak Tomek zrobi wyrzut Ance że to on tylko pracuje więc o dużo nie trzeba że jest jak jest. Nawet jakby zarabiał 16000 zł to i tak by mu nie starczało bo zmieniłby się standard u takich pustych osób i żyliby dalej w tym czym są, inaczej tego nazwać nie mogę.

Nie dziwmy sie później jeśli nie narzekasz a jest Ci ciężko to znaczy że Ci się powodzi i jest Ci dobrze a jak widzi taka Anka że troszczysz się o dziecko i zauważasz wszystkie uczucia to powie Ci że jesteś przewrażliwiony i możesz skończyć w psychiatryku, nie tylko do mnie to powiedziała bo Gośka aż to do siebie wzięła że jest zabardzo wrażliwa bo jej to Anka powiedziała, szlak mnie trafił bo zabardzo próbuje manipulować ludźmi i szkoda że Gośka była podatna na to. Mnie to trafiło tak samo, Tomek też mi powiedział po Ance że jestem wrażliwy, wtedy się już odezwałem, wkurzyłem się i powiedziałem swoje zdanie, więcej już tematu nie było z wrażliwością. Być może Ance przeszkadzało że troszczymy się o swoje dzieci a widać że Anka też się troszczy a nasze może mieć po prostu w dupie.

Być może wychodzą jakieś kryzysy w małżeństwie Tomka i Anki i mogą nam zazdrościć takiego życia jakie mamy, bo przecież nie narzekamy.

Pogadałem trochę z żoną i obserwujemy sytuacje a najlepsze jest to że Anka miała przyjść do mojej żony i już powiedziała przez telefon że jej coś wypadło i nie przyjdzie, żona to już przewidziała że tak powie i nie pomyliła się.

Narazie sytuacje będziemy obserwować ale już widać że wpadają z kłamstwami jak śliwka w kompot i uciekają od nas. Koloryzowanie świata podnosząc swoją wartość materialną ma krótkie nogi, to tylko pieniądze a dosłownie papierek wydrukowany w drukarni który ma tam jakąś wartość, nic więcej, to wcześniej czy później gubi ludzi, którzy staną przed pustym życiem wypełnionym materializmem na Ziemi, uczucia czy inne wartości życiowe są dla nich nieznane.

Niespokojne dziecko podczas nocy